- Nie. Nic Cię nie ominęło. - zmierzyłam wzrokiem beszczelnego wilka stojącego przede mną, a następnie popatrzyłam na Huntera. - Właśnie idę nad jezioro. - wycedziłam zniżając lekko głowę i robiąc pierwsze kroki.
- Czee! Idę z Tobą! Mogę, nie? - krzyknął radośnie Hunter
- Jeśli chcesz.. - mruknęłam pod nosem. Koniec końców, gdy byliśmy już poza domami, basior odezwał się.
- Słuchaj... Ty chyba nie lubisz Ruki? - szepnął.
- Irytuje mnie. - bąknęłam.
- No.. rzeczywiście mówi jakby był wszechwiedzący.. ale..
- Jesteśmy na miejscu. - przerwałam nagle. Nie miałam ochoty słyszeć już nic na temat tego zepsionego dziecka. Podeszłam do wody i zaczerpnęłam jej trochę do manierki. Potem sama się jej napiłam. Spojrzałam badawczo na basiora. Chciałam być miła. Znowu mi nie wyszło. Potrząsnęłam głową. Nie mogę być taka niedostępna i wredna.. Podeszłam bliżej do wilka. Nie zauważył.
- Bu. - szepnęłam.
Odwrócił się i z głupią miną popatrzył na mnie. Zaśmiałam się.
- Co byś powiedział na wspólny spacer w milszej atmosferze? - zapytałam. Uśmiechnął się. To dobry znak.
Hunter? :v BW
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz