- Jakieś propozycje dotyczące celu naszej wędrówki? – Nadal wpatrywałem się w Roxolanne jak zaczarowany.
- Byłeś może w Ciemnej Puszczy? – Zaprzeczyłem głową w geście odpowiedzi na pytanie wilczycy.
Ona również skinieniem głowy nakazała mi podążanie za sobą. Pod łapami posiadaliśmy leśny grunt, gdyż wkraczaliśmy na teren lasu. Przyglądały nam się natrętne ptaki, które przeskakiwały z gałęzi na gałąź. Ich trele wcale nam nie przeszkadzały, wręcz dodawały uroku temu miejscu. Kąciki mojego pyska lekko się uniosły, ale zaraz potem powróciły do przeciętnego stanu. Las nie przypominał ani trochę Lasu Kaskady, była to raczej Brzozowa Alejka. Pierwszy teren, który odkryłem podczas mojego pobytu w watasze. Wydałem z siebie głębokie westchnienie, westchnienie zadowolenia. Na moim pysku ukazał się szeroki uśmiech, miejsce było urocze – idealne na spacer.
- Po raz pierwszy widzę ten teren. – W oczach wadery widoczne było zaskoczenie.
- Ja również. – Odparłem krótko. Miałem zamiar cieszyć się otaczającą mnie przyrodą. Pogoda była w miarę słoneczna, na niebie wisiały tylko pojedyncze chmurki. Wyglądały tak, jakby zrobione były z waty cukrowej. Chciałoby się wyciągnąć łapę, urwać kawałek i poczuć nieznany dotąd zapach chmur. Być może moja wyobraźnia pozwoliła sobie na zbyt dużo – od kiedy wilki jedzą watę cukrową? Żadne z nas się nie odzywało, pogrążeni byliśmy w swoich własnych myślach. Wyobrażałem sobie ten spacer bardziej… rozmowny, jeśli mogę tak to ująć. Nie chciałem tego przekreślić. Musiałem coś powiedzieć.
- Czy mogłabyś mi opowiedzieć trochę o miejscu, do którego się wybieramy? – Próbowałem wypowiedzieć to pytanie z jak największym akcentem wyrażającym, iż jestem tego ciekaw. Wyszło mi to przeciętnie.
- Zobaczysz. – Na pysku Roxolanne ujrzałem tajemniczy uśmiech. Po karku przebiegł mi dreszcz. Nie wiedziałem nawet, czy mogę sugerować się nazwą.
Dróżka gwałtownie skręciła w prawo. Brzozy rozrzedzały się, było ich coraz mniej. Zrobiło mi się trochę przykro, może to śmieszne, ale mi osobiście bardzo podobała się przemierzana wcześniej Alejka. Wpatrywałem się w moją przewodniczkę, jednak ona nadal patrzyła się prosto, gdzieś w dal. Nawet nie zwróciła uwagi, że jej się przyglądam. Dla żartu chuchnąłem w ucho towarzyszki.
< Roxo? Przepraszam, że dopiero teraz. Ciekawe, czy Hunter pozwolił sobie na zbyt śmiały czyn :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz