Alternatywny tekst

sobota, 30 lipca 2016

Od Roxolanne - Przyszłość, która nadejdzie, cz. 3

Ten jeden napis zmiótł mnie z nóg.
- Nie. To nie jest prawda. - zaprzeczyłam łamiącym się głosem.
Dlatego nikt go już nie widział.
- Nikt tego wcześniej nie zauważył. - zamyślił się smok.
Czułam w jego głosie obojętność. 
Gdy prawda w końcu do mnie dotarła, padłam i zaczęłam płakać. Nie. Nie płakać. Ryczeć. Krzyczeć z bólu. 
- Roxolanne... - westchnął czarny gad.
Jego wszystkie głowy zaczęły mnie oplatać przytulając moje drżące ciało. 
Przytuliłam się do jednego z łbów. 
- Gdybym nie odeszła, może by do tego nie doszło.. M-może poszedłby ze mną. - jęknęłam pozwalając by łzy spływały po moich policzkach. 
- Nie masz pewności. - próbował mnie uspokoić. Sprawić, by zeszło ze mnie poczucie winy. - Nie płakałby po Tobie, więc Ty również nie płacz po nim. 
- Łatwo Ci mówić. - wzięłam przerywany oddech. - Miał zupełnie różny charakter. Nie płakałby, ale ja tak. - powiedziałam z trudem. 
Wtedy mój mądry smoczek powiedział coś, czego nie zapomnę nigdy. 
- Nie opłakuj czegoś, co samo nie potrafi płakać. 
Wstałam próbując być silna. I z trudnością opanowałam oddech. W myślach przemknęła mi jedna myśl. Jedno imię. Kogoś kto przez cały czas go nienawidził. Smutek zastąpiła miażdżąca wściekłość. Wszystko stało się dla mnie jasne. 
- K-kukulkan. - zacisnęłam zęby. - Pakuj się. 
- Nie rób nic w gniewie. - rozkazał srogo
- Jak chcesz. Pójdę sama. - odezwałam się do niego głosem pięcioletniego dziecka, które nie dostało zabawki. 
W głowie ułożyłam zaklęcie na zamknięcie myśli. 
- Nie, Roxolanne! Co Ty... - dalej już nie usłyszałam. Próbował mnie zatrzymać, ale potraktowałam go z pioruna. Z jego trzech paszcz rozległ się potężny, przeszywający ryk, któy zazwyczaj swoją siłą, miażdży ofierze kości.
- Ah, przymknij się. - zmarszczyłam brwi.
Nie powstrzyma mnie nawet on. 


CDN. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Szablon wykonany przez Jill