Alternatywny tekst

niedziela, 1 maja 2016

Od Hunter’a „Siłą wilka jest wataha, a siłą watahy jest wilk” cz.1 (c.d Roxo/Ruka)


Piłem krystalicznie czystą i orzeźwiającą wodę z Jeziora Lodu. Był słoneczny, wiosenny poranek. Pogoda była przyjemna, idealna na spacer. Ostatnio w watasze zbyt wiele się nie działo, a jeśli nikt się nie ruszy, to przede wszystkim nasz rozwój stanie w miejscu, do czego jako Doradca Przywódcy nie mogłem dopuścić. Skoro nikomu innemu nie chce się zebrać, to ja to zrobię. Sierść na pysku była mokra od wody, lecz miałem pewność, że promienie słoneczne zaraz ją wysuszą. Nie było aż tak ciepło, żeby było mi gorąco, ciepły, delikatny wietrzyk unosił pojedyncze włosy na całym moim ciele. Na początku wpadł mi do głowy pomysł, by wziąć Rukę, ponieważ jest szpiegiem, ale nie byłem pewien, czy to na pewno dobry pomysł. Na razie odkryję nowy teren, a dopiero później wyślę tam tego ‘wyluzowanego’ basiora. Zgodnie ze swoim planem ruszyłem na poszukiwania nowego, opustoszałego terenu, którym mogłaby zawładnąć Wataha Heaven Overhill. Wzbiłem się w powietrze machając moimi czarnymi skrzydłami. Nie byłem jeszcze po drugiej stronie Jeziora Lodu. Może warto byłoby się tam wybrać? Tak więc przeleciałem na drugą stronę. Przez pewien czas ciągnął się gęsty las, a za nim… co ujrzałem? Łąkę z mnóstwem kwiatów. Tylko jedna nazwa przychodziła mi na myśl – Kwiecista Łąka. Zawróciłem i zacząłem poszukiwania samicy Alfa, czyli rzecz jasna Roxolanne. Kierowałem się do Centrum Watahy, gdzie rzeczywiście ją ujrzałem. Rozmawiała z Ruką. Ostrożnie wylądowałem za plecami basiora.
- Nie przeszkadzam? – Szepnąłem mu do ucha. Ten, zdziwiony, odwrócił się. Z satysfakcją dodałem: - Jeden do zera.
- Coś się stało żartownisiu? – Nastolatek odsunął się i popatrzył się na mnie wściekłym wzrokiem. I tego od niego oczekiwałem.
- Roxolanne, znalazłem nowy teren po drugiej stronie Jeziora Lodu. Kwiecistą Łąkę. Pomyślałem, że pora, by szpieg Ruka na coś się przydał. – Wadera skinęła głową. Ja również gestem głowy pokazałem Ruce, by za mną podążał. Musimy pójść okrężną drogą… Ruka nie ma skrzydeł, więc dotarcie tam trochę nam zajmie. Lecz cóż… prowadziłem Rukę w stronę Jeziora.
- Musimy pójść okrężną drogą. – Mruknąłem. Bez odpowiedzi. Może to i lepiej, gdyby ten basior coś powiedział, to byłaby to tylko złośliwa uwaga lub zaczepka. Szliśmy tuż przy brzegu. Niespodziewanie na grzbiecie poczułem krople wody. To ten ‘zabawny żarcik’ nastolatka… nie powiedziałem nic, nie zamierzałem robić mu satysfakcji, że się tym przejąłem.
- Jeden do jednego. – Powiedział z wyższością. Zobaczymy, zaraz ten wynik się zmieni. Umyślnie wywołałem deszcz mówiąc cicho pod nosem jedno z zaklęć – „Sit invenit siccitate pluvia veniant, et comminuet eam.” (łac. Niech deszcz spadnie i suszę zastanie, po czym ją przerwie. Bardzo kreatywne, wiem). Ja sam rozłożyłem skrzydła, przez co deszcz mnie nie dosięgał. Zmoczony basior, w dodatku niezadowolony, szedł z niesmakiem za mną.
- Przyglądam wam się od pewnego czasu. Co wy wyrabiacie? Od teraz idę z wami. – Zza krzaków wyłoniła się Roxolanne. Jeszcze tego brakowało, by zauważyła, że z Ruką nie przepadamy za sobą wzajemnie. Żaden z nas nie powiedział ani słowa. Może to nawet dobrze. Szliśmy we trójkę, ominięcie jeziora trwało około piętnastu minut. Zaczęliśmy już wchodzić na teren lasu. Potajemnie nazywałem go Zielonym Lasem, ale oficjalnej nazwy jeszcze nie miał. Pewna wiewiórka bacznie nam się przyglądała i ba, szła za nami przeskakując z gałęzi na gałąź. Nie rozumiałem jej zachowania, ale pozostawiłem to Matce Naturze. Na moich towarzyszach gryzoń nie zrobił najmniejszego wrażenia. Wydawało mi się, że byli zbyt zamyśleni, by go zauważyć. Nie zamierzałem ich z tego wyrywać. Przyspieszyłem tępa, Ruka i Roxo poszli w moje ślady. Widziałem już łąkę. Do mojego nosa docierał już wspaniały zapach tych wszystkich kwiatów razem wziętych.
- Jesteśmy. – Szepnąłem, bałem się zakłócić tą błogosławioną ciszę. – Co powiecie, by nazwać ją Kwiecistą Łąkę, a tamten las za nami, Zielonym Lasem?
< Ruka, Roxo >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Szablon wykonany przez Jill